zieloni blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

NAJDROŻSZA W EUROPIE BENZYNA, PODATKI, ZUS, KLĘSKA EURO 2012, TELEFONY, AUTOSTRADY (CHOĆ ICH BRAK) polskim politykom – aferzystom zawdzięczamy najdroższą w stosunku do zarobków w Europie benzynę, dziurawe drogi, brak dróg szybkiego ruchu i autostrad, upadającą kolej w kraju tranzytowym pomiędzy wschodem i zachodem Europy, najdroższe telefony, dostęp do internetu, najwyższe składki na ubezpieczenie społeczne przy najmniejszych świadczeniach społecznych nie pozwalające na godną egzystencję ludzi starych i chorych, bankrutujące szpitale, ludzi umierających w kilkumiesięcznych kolejkach do lekarza… ale można opowiadać bajki o EURO 2012, lotniskach, operach, auto=stratach…

NIE MOŻNA WPROWADZIC ISLAMSKIEGO PRAWA KARZACEGO ZLODZEI UCIECIEM REKI-WSZYSCY POLITYCY BYLIBY BEZRĘCY
OSZUŚCI, ZŁODZIEJE RZĄDZĄ ŚWIATEM=NAJWIEKSZA MAFIA, ORGANIZACJA PRZESTĘPCZA=RZĄD, SĄDY, PARTIE, POLITYCY – ZA KRADZIEŻ BUŁKI TRAFISZ DO WIĘZIENIA,A POLITYCY I MASOWI MARDERCY JAK STALIN, HITLER, PINOCHET ITD.POZ
OSTAWALI BEZKARNI- OSZUKUJĄ, KRADNĄ GIGANTYCZNE PIENIĄDZE, POWODUJĄ I PROWADZĄ WOJNY NP. WOJNA W IRAKU, DOKONUJĄ ZAMACHÓW TERRORYSTYCZNYCH NP. BUSH I BEN LADEN ATAK NA WIEŻOWCE WTC, ZAPEWNIAJĄ BEZKARNOŚĆ SWOIM ZNAJOMYM KONTROLUJĄC SĄDY, POLICJĘ, ARMIĘ ITD.


„W NIEUCZCIWYCH SPOŁECZEŃSTWACH UCZCIWI LUDZIE SIEDZĄ W WIĘZIENIACH, A RZĄDZĄ PRZESTĘPCY”

A SĄDY TO WSZYSTKO PRZYKLEPUJĄ – CHRONIĄ PRZESTĘPCÓW, SKAZUJĄ WROGÓW SYSTEMU, OPOZYCJĘ POLITYCZNĄ WEDŁUG ŻYCZEŃ TYRANÓW

POLICJANCI TEZ LUDZIE-BOJĄ SIĘ RYZYKOWAC ŚCIGAJĄC PRAWDZIWYCH GANGSTERÓW LUB NARAZIC SIĘ BOGATYM, POLITYKOM ITP.

POZA TYM POLICJANCI I ZLODZIEJE TO WSPÓLNICY-PÓKI LUDZIE CZUJĄ SIĘ ZAGROŻENI, POLICJA MA WIECEJ PIENIEDZY,SPRZETU,JAKBY WYŁAPALI WSZYTSTKICH PRZESTEPCÓW POLICJANCI STALIBY SIĘ NIEPOTRZEBNI I STRACILI BY PRACE


SPOLECZENSTWO OBYWATELSKIE ZAKŁADA ŻE POLITYCY STANA SIE ZBĘDNI GDY LUDZIE ZACZNĄ SAMI SIĘ ZAJMOWAĆ SWOIM OTOCZENIEM

Dlaczego więc władze wybierają rozwiązania najdroższe i nonsensowne ? Jak się szacuje, wartość łapówek przy przetargach dla urzędników i polityków wynosi minimum ok. 10 %. Dlatego urzędnicy, politycy wciąż coś budują, kupują (za nasze publiczne pieniądze), a podatki i ceny w Polsce należą porównywalnie z zarobkami do najwyższych w Europie.

PRZYKŁAD TAKIEJ „POLITYKI INWESTYCYJNEJ” W WYKONANIU AFERALNYM NIK: Most Świętokrzyski – za drogi i bez pomysłu

Most Świętokrzyski w Warszawie budowano zbyt drogo, zbyt długo i bez pomysłu – wynika z kontroli NIK. Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła realizację budowy Trasy i Mostu Świętokrzyskiego. Z powodu niedostatecznego nadzoru byłej gminy Warszawa-Centrum nad inwestorem budowa pochłonęła o prawie 200 mln zł więcej niż zakładał plan. NIK podkreśliła, że inwestycja nie jest jeszcze zakończona, choć powinna być już w 2001 r. Jak poinformował we wtorek na konferencji prasowej w Warszawie wiceprezes NIK Zbigniew Wesołowski, do realizacji przedsięwzięcia powołano, jako inwestora, spółkę Trasa Świętokrzyska. Koszty jej funkcjonowania wyniosły ponad 10 mln zł. NIK uznała to za „wydatek niegospodarny”. Izba skierowała zawiadomienie do prokuratury w sprawie niegospodarnych działań w spółce Trasa Świętokrzyska. Izba oceniła, że spółka ta była „zbędnym ogniwem” i generowała „wysokie, nieuzasadnione koszty funkcjonowania”, wśród których znalazły się np. koszty wynagrodzeń (5,5 mln zł). Z kontroli wynika, że struktura organizacyjna spółki była „nieracjonalna”. W spółce było pięciu członków Rady Nadzorczej, trzech członków Zarządu, dwóch dyrektorów i jeden lub dwóch pracowników. Według NIK, spółka niegospodarnie wydała pieniądze m.in. na tzw. „zaplecze dla zamawiającego”. Kupiła m.in. 41 telefonów komórkowych, 7 aparatów fotograficznych, 4 kamery, 4 telewizory, 22 komputery, 8 samochodów osobowych (według NIK, były wykorzystywane w celach prywatnych, wskazuje na to fakt, że jeden z pojazdów został skradziony z prywatnej posesji). Izba negatywnie oceniła też zakup przez spółkę papierów wartościowych „o znacznym stopniu ryzyka”, np. weksli Stoczni Szczecińskiej.

Za działanie niegospodarne Izba uznała także wynagradzanie przez spółkę inwestora zastępczego – spółki Zakłady Budownictwa Mostowego-Inwestor Zastępczy. Wynagrodzenie to wynosiło 2,85 proc. kwoty wypłacanej wykonawcom, przy czym uwzględniono nie tylko wykonawców robót budowlanych, ale i wykonawców wszelkich opinii, badań i ekspertyz. Inwestor zastępczy został – zdaniem NIK – wybrany „w wyniku rażącego naruszenia przez spółkę Trasa Świętokrzyska zasad organizowania zamówień publicznych”.Z kontroli wynika, że niezgodnie z prawem – z pominięciem m.in. ustawy o zamówieniach publicznych i Kodeksu spółek handlowych – w czasie trwania inwestycji wydano ponad 217 mln zł. Kontrolerzy wykazali np., że na samą fetę z okazji otwarcia Mostu Świętokrzyskiego wydano 1 mln zł. Na tę sumę składały się m.in. wydatki na zakupy materiałów promocyjnych, ochronę, reklamę. Jako odpowiedzialnych za decyzje dotyczące Trasy i Mostu Świętokrzyskiego Izba wymieniła zarządy spółki Trasa Świętokrzyska i gminy Warszawa-Centrum. W badanym przez NIK okresie w zarządzie Gminy Warszawa-Centrum zasiadali: Marcin Święcicki, Paweł Piskorski, Wojciech Kozak i Jan Wieteska. A oto przykładowe komentarze internautów : Jak to brak pomysłu? Przecież pomysł był taki, żeby wydać te głupie 10 mln. A reszta się zgadza. ~Cat-monarchista, 2005-01-11 12:04 Chyba raczej, jak wyprowadzić. 2005-01-11 12:09~puk wydać ? raczej zabrać przez podstawione firmy. ~ewa 2005-01-11 12:16Zupełnie jak w filmie „Miś” S. Bareji. :) ~miś 2005-01-11 12:19 Nie wydać tylko podzielić … ~Cyt,cyt,…. 2005-01-11 12:22 Pomyślcie jakim kosztem Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała 23 miliony zł, a jak łatwo ci złodzieje z urzędów wydają 200 milionów ~d.b 2005-01-11 No, łatwo nie było…Coś jednak na ten most poszło praktyk_teoretyk… 2005-01-11 13:17

ZA OK. 25% CENY 1 SAMOLOTU MYŚLIWSKIEGO F-16 (POLSKA KUPIŁA ICH KILKANAŚCIE) MOŻNA BY POKRYĆ ROCZNE WYDATKI ZBIERANE W RAMACH OGÓLNOPOLSKIEJ, NAGŁOŚNIONEJ AKCJI CHARYTATYWNEJ WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY. Samoloty te są w sytuacji Polski zupełnie bezużyteczne – służą do ataku, nie obrony, (a systemy obrony przeciwlotniczej byłyby nieporównanie tańsze od samolotów), zresztą przed kim moglibyśmy się skutecznie obronić (przed atakiem ze strony Niemiec lub Rosji? Podobnie np. 5 miliardów złotych na zakup transporterów opancerzonych, które mogą mieć tylko jedno zastosowanie – rozpędzanie demonstracji niezadowolonych z rządu obywateli…Dzisiejsze zagrożenia to np. codzienna groźba skażenia środowiska, poprzez źle zlokalizowane i niezabezpieczone obiekty, a przyczyną jest niekompetentna i skorumpowana administracja, działająca na szkodę publiczną, powiązana ze światem przestępczym – tzw. grupa „trzymająca władzę”, która poniesie odpowiedzialność za swoją działalność na szczeblu od samorządu do rządu…Opieka zdrowotna niszcząca ludzkie zdrowie, wprowadzające w błąd media zamiast rzetelnych wszechstronnych informacji, ogłupiające szkolnictwo paraliżujące pomysłowości i kreatywność, System ubezpieczeń społecznych wpędzający ludzi w nędzę i niewolnicza pracę, regulacje gospodarcze powodujące zniszczenie środowiska i ubożenie społeczeństwa zamiast dobrobytu i zaspokojenia potrzeb ludzi…

Państwo zresztą nie rozwiązuje żadnych problemów społecznych, lecz tylko je namnaża, gmatwają przepisy paraliżuje prywatne, obywatelskie i społeczne działania i inicjatywy, zawłaszczając i marnotrawiąc środki publiczne w celu np. ich przywłaszczenia poprzez powiązane z politykami grupy interesu.

Przykład? Edukacja, ochrona zdrowia, pomoc społeczna, bezrobotnym, ubezpieczenia socjalne, ochrona środowiska – wszędzie tam gdzie „państwo” (grupa „trzymająca władzę”) organizuje jakiekolwiek działania, poziom usług jest najniższy przy najwyższych kosztach funkcjonowania, marnotrawstwo środków przekracza granice wyobraźni, a korupcja i układy to podstawowe zasady działania przy systemowym i zaplanowanym braku reakcji fikcyjnych służb kontrolnych, które co najwyżej służą usuwaniu niewygodnych osób, które zdecydują się na podjecie kroków w celu zmian tego patologicznego systemu.


WOJNA NIE POWODUJE POSTEPU TECHNICZNEGO wrecz przeciwnie wojna hamuje postęp – NP . KOMPUTERY NIE MOGLY BYĆ STOSOWANE CYWILNIE ZE WZGLĘDU NA TAJEMNICE WOJSKOWA I ZASTRZEZENIA PATENTOWE ITD. POZA TYM MILITARYZM ZZERA PIENIADZE NA INNE RODZAJE PRAC BADAWCZYCH I NAUKOWYCH, ROWNIEZ HAMUJAC POSTEP

Jedynym rozwiązaniem jest ZMIANA TEGO SYSTEMU. ZACZNIJMY OD TEGO, ZE KIEDY, TAM, GDZIE I TAK JAK TO MOŻLIWE NIE BĘDZIEMY BRAĆ W NIM UDZIAŁU – POPRZEZ WSPIERANIE GO SWOIM CZASEM, PRACĄ, pieniędzmi, POSTAWAMI I ŻYCIOWYMI WYBORAMI. Szukaj każdej możliwości, by w sposób alternatywny budować inną, lepszą rzeczywistość – te strony internetowe oraz zaangażowanie w działalność organizacji społecznych jest takim krokiem – im więcej będzie osób myślących i domagających się podobnych zmian, tym osoby chcące powielać szkodliwe rozwiązania społeczne oparte na demagogii, manipulacji, szkodzące człowiekowi, i środowisku z powodów finansowych, ideologicznych, religijnych bądź jakichkolwiek innych będą miały mniejsze możliwości na poparcie swoich pomysłów. PO PROSTU PRZESTAŃMY AKCEPTOWAĆ TAKIE ZACHOWANIA – bez przemocy każdy z nas ma możliwości, by wycofać swoje poparcie dla tego typu zachowań….

Inne propozycje rozwiązań…

Społeczeństwo informacyjne (wiedza dostępna dla każdego, współtworzenie, otwartość poglądów)

Demokracja Bezpośrednia – możliwość współdecydowania o sprawach dotyczących siebie i otoczenia, lecz jednocześnie ponoszenie za nie odpowiedzialności, bez obarczania innych ich skutkami


UZYWAJ BIOPALIW,ENERGII ODNAWIALNEJ,POPIERAJ RUCHY OBYWATELSKIE,SPOLECZNE,EKOLOGICZNE,ZMIANY ZACHODZA CALY CZAS


 

Jest skandalem, że z przyznanych przez Sejm na tiry na tory 50 mln
http://wiadomosci.wp.pl/kat,41794,wid,8648859,prasaWiadomosc.html
 ”zginęło” 35 mln – zostało tylko 15
http://biznes.onet.pl/1,1423798,prasa.html
 podczas gdy sama obwodnica Augustowa ma kos
ztować ok. 600 mln zł, a w Polsce brakuje 300 obwodnic -wniosek ktoś BLOKUJE TIRY NA TORY. Licząc że do przewiezienia 5000 tirów dziennie pokonujących trasę Litwa Polska – Niemcy potrzeba np. ok.2500 wagonów i nawet zakładając koszt 1 wagonu = 1 mln złotych, za 2, 5 mld zł (czyli koszt np. 4 obwodnic Augustowa) mielibyśmy rozwiązany problem ok. 100 miejscowości, a nie tylko 4)

Czy organizatorom blokad i zwolennikom budowy obecnej obwodnicy Augustowa bardziej zależy na rozpoczęciu budowy niż na rozwiązaniu problemu tirów. Czy reprezentują interes firm budowlanych i drogowych czy mieszkańców ? Dyjuk w „Dzienniku” 01.08.2007 r. przyznaje, że liczy na zyski lokalnych firm budowlanych, transportowych oraz miejsca pracy przy budowie. Ile z 600 mln chcieliby uszczknąć zwolennicy budowy tak jak np. R.Malinowski były „dziennikarz” Kuriera Porannego a teraz „rzecznik prasowy” drogowców? W Polsce brakuje ponad 300 obwodnic, w tym Warszawy, tymczasem od początku wiadomo, że problemu tirów w Polsce nie rozwiąże 1 sprzeczna z prawem Polski i Unii Europejskiej obwodnica, lecz np. zmiana trasy Via Baltica (wariant przez Łomżę) tak by np. tiry w ogóle omijały Augustów, lub realizacja blokowanego przez lobby drogowo transportowe programu „Tiry na Tory”
http://www.tiry-na-tory.
w.pl


Dopóki Polska nie wybuduje obwodnic we wszystkich miastach (nierealne) to albo wdrażamy Tiry na Tory, albo niech Tiry omijają Polskę) Przecież nawet Warszawa jako jedyna Europejska stolica nie ma obwodnicy, a Minister „Środowiska” przesuwa już zaprojektowaną bo przeszkadza mu pod domem – identycznie jak burmistrz Augustowa po prostu trzeba projektować poza obszarem Natura 2000 i zgodnie z prawem a nie by firmy drogowe nakradły jak najwięcej z państwowej kasy to propozycja ogólnopolskiego referendum w sprawie Tiry na Tory
http://www.tiry-na-tory.w.pl

Program „Tiry na Tory to nie tylko najszybsze i najtańsze zmniejszenie ilości torów na polskich, niedostosowanych drogach, a więc zmniejszenie wypadków, zniszczenia dróg, hałasu, zanieczyszczeń i wibracji, ale także wykorzystanie tranzytowego położenia Polski na szlakach wschód-zachód i północ – południe – nowe miejsca pracy i zyski z opłat za przewóz Tirów. Według badań dzisiaj przeciętny TIR przejeżdżający w tranzycie (i niszczący drogę tak jak przejazd 100 tys. samochodów osobowych) zostawia w Polsce tylko ok. 170 zł (wliczając nocleg, wyżywienie i opłaty drogowe w wysokości np. …6 zł dziennie – kierowcy maja np. tańsze rosyjskie paliwo itp.), podczas gdy na 1 takim tirze możnaby zarobić 1300-2000 zł opłaty za przewóz koleją. W Łapach koło Białegostoku Zakłady Kolejowe zamówienie na wagony kolejowe dla tirów postawiłoby na nogi, podobnie jak kolej…itp.


http://www.bstok.pl/news/?news=1115
 ”Tiry na tory” nawoływało aż dwóch przedstawicieli ruchu ekologicznego. Jednak zdesperowani postawą Unii ludzie nie chcą już słuchać nikogo. Po kilkunastu latach walki o fundusze i pozwolenie na budowę mają dość czekania i kolejnych ofiar. Marzą o prawie do spokoju i normalnym życiu. Bez chmur trujących spalin i ogłuszającego ryku silników potężnych maszyn.
http://www.bstok.pl/news/foto/?zdj=1115d_1


 

 



http://wiadomosci.wp.pl/kat,41794,wid,8648859,prasaWiadomosc.html
 ”Ciężarówki rozjeżdżające polskie drogi będą przewożone koleją. Kilkanaście tysięcy ciężarówek przemknie po torach na trasie pomiędzy Litwą a Niemcami. To właśnie tiry powodują największą liczbę wypadków, niszczą środowisko przez wydalane ogromne ilość spalin i hałas, a do tego niszczą drogi, które są później w opłakanym stanie. Chcemy to zmienić – mówi Sławomir Sadowski z Ministerstwa Transportu. Dlatego wzorem Szwajcarii w ramach ministerialnego programu „Tiry na tory” do 2013 roku w Polsce zostanie uruchomionych kilka połączeń kolejowych pomiędzy polskimi granicami. To po nich specjalnymi wagonami niskopodłogowymi będą przewożone całe zestawy samochodów. W tym czasie kierowcy będą odpoczywać w wagonie-kuszetce doczepionym na końcu składu. Niemożliwie? Tak może się wydawać, bo o tym projekcie mówi się co najmniej od kilku lat, ale teraz już wiadomo, że pierwsza taka linia zostanie uruchomiona w połowie 2007 roku. Na początek na 700-kilometrowej trasie Rzepin – Suwałki będzie kursował w obie strony jeden pociągi PKP Cargo. Zabierze ze sobą w jedną stronę ok. 40 ciężarówek. Rocznie będzie można przewieźć w ten sposób kilkanaście tysięcy ciężarówek. Jeśli pomysł się sprawdzi, PKP Cargo kupi kolejne wagony. To będzie bardzo ekologiczny i bezpieczny transport – zachwala pomysł Andrzej Massel z Centrum Naukowo-Technicznego Kolejnictwa w Warszawie. W uchwalonym przez Sejm budżecie na 2007 rok na realizację programu posłowie wygospodarowali 50 mln zł, resztę dopłaci Unia Europejska (czyli za cenę budowy tylko 10 takich obwodnic jak Augustowa – a w Polsce brakuje ponad 300 obwodnic – można by przewieźć na tej trasie 100% tirów). Do 2013 roku na program dostaniemy Z UNII EUROPEJSKIEJ 109 MILIONÓW EURO. To się w efekcie opłaci. Oszczędzimy na przykład na ciągłej naprawie dróg. Zyska też środowisko.” TIRY NA TORY to rozwiązanie stosowane w np. Szwajcarii, Austrii i idealne dla Polski. Polska jako kraj tranzytowy przecinających się najważniejszych europejskich szlaków transportowych wschód – zachód i północ – południe traci zamiast zarabiać na tranzycie. Tiry niszczą nieprzystosowane polskie drogi, powodują wypadki i zanieczyszczają środowisko. Jednocześnie bankrutuje polska kolej, na skutek braku dobrych przepisów, które podobnie jak np. w Szwajcarii i Austrii umożliwiałyby szybszy, tańszy dla kierowców przejazd przez Polskę TIRÓW na TORACH.



http://biznes.onet.pl/1,1423798,prasa.html


Tiry torami nie pojadą (Puls Biznesu/11.07.2007, godz. 06:33) Program „Tiry na tory” spalił na panewce. Ministerstwo Transportu robi co może, by go ratować. I pieniądze.

Pomysł był szczytny, ale od początku oderwany od rzeczywistości. W ubiegłym roku grupie posłów, wspieranej przez ekologów i mieszkańców miejscowości rozjeżdżanych kołami potężnych ciężarówek, udało się wcisnąć do budżetu pilotażowy program „Tiry na tory”. Jednak zamiast 50 mln zł, które początkowo miało pójść na ten cel, ostatecznie udało się wyrwać tylko 15 mln zł.

Program zakładał, że koleje uruchomią pociąg z Rzepina do Suwałk, który w rok przewiezie 20 tys. Tirów. To niewiele – dla porównania: tylko przez most przez Wisłę w Górze Kalwarii przejeżdża w ciągu doby 12-15 tys. ciężarówek. Autorom pomysłu chodziło jednak o pilotaż, który miał dać odpowiedź na pytanie, czy wysłanie Tirów na tory jest dobry.

Zabrakło wagonów

Cały plan wziął jednak w łeb. Nie tylko dlatego, że transport koleją jest droższy niż ciężarówką: według wyliczeń PKP, chcąc być konkurencyjnym, przewoźnik kolejowy musiałby za przewiezienie Tira z Rzepina do Suwałk brać 1,2-1,3 tys. zł. Tymczasem koszt przejazdu pociągu z takim ładunkiem ze Wschodu na Zachód wynosi około 1,9 tys. zł, i to bez opłaty za dostęp do infrastruktury kolejowej.

- Idea przerzucenia części ładunków z transportu samochodowego na kolej ma sens, ale tylko wtedy, gdy jest traktowana poważnie, a nie jako jednorazowa akcja. Żeby przewóz TIR-ów był opłacalny, trzeba zmniejszyć stawki dostępowe do infrastruktury kolejowej. A one spadną, tylko wtedy, gdy państwo weźmie na siebie część kosztów związanych z jej utrzymaniem – mówi Janusz Piechociński z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, były szef sejmowej komisji infrastruktury. Pilotaż nie ruszył jednak z powodu bardziej prozaicznego: zabrakło… wagonów. PKP Cargo ich nie ma. Przed uruchomieniem pilotażu koleje Austriackie obiecywały, że wydzierżawią potrzebny tabor, ale gdy przyszło co do czego, okazało się, że nie można na nich liczyć. I trudno im się dziwić – wagony do przewozu Tirów to dzisiaj towar poszukiwany w całej Europie.

Z Północy na Południe

Ministerstwo Transportu nie rezygnuje jednak z programu, ani z pieniędzy przyznanych przez Sejm. Dlatego pracuje nad nowym projektem: chce uruchomić kanał transportowy z portów fińskich przez Gdynię i dalej na południe w kierunku Austrii i Włoch. Naczepy samochodowe część drogi pokonywałyby na pokładach statków, a dalej pociągami PKP Cargo Uzyskano już zgodę innych krajów na przejazd pociągów. Pierwsze transporty z naczepami miałyby wjechać z Gdyni już 1 września.

- Oprócz 15 mln zł z budżetu państwa chcemy wykorzystać 9 mln zł z unijnego programu Galileo wspierającego modernizację infrastruktury transportowej – mówi Mirosław Chaberek, wiceminister transportu.

Resort chce wykorzystać pieniądze na inwestycje w infrastrukturę kolejową, m.in. na rozbudowę terminala intermodalnego systemu Modalor w Sławkowie. Niewykluczone, że terminal tego rodzaju powstanie również w Porcie Gdynia. Eugeniusz Twaróg

Jakie referendum warto zrobić



http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=7406
 


Dodano: piątek, 16 marca 2007 – 18:58

W 1994 r. Szwajcarzy w powszechnym głosowaniu zdecydowali o zmianie polityki transportowej swojego kraju.

Szwajcaria to, podobnie jak Polska, kraj tranzytowy, przez który prowadzą bardzo liczne szlaki komunikacyjne o znaczeniu międzynarodowym. Był czas, gdy Helweci, podobnie jak Polacy dzisiaj, uważali, że aby podołać wyzwaniom, które stwarza ta sytuacja, trzeba budować autostrady. W efekcie ich gęstość jest jedna z najwyższych w Europie, ale również – choć jakość i stosowane zabezpieczenia są daleko wyższej próby niż można się spodziewać po koncernach pana Kulczyka czy Stalexporcie – Szwajcaria jest krajem, gdzie np. z powodu ruchu samochodowego aż ponad 30% ludności żyje w ponadnormatywnym hałasie, co znacznie przekracza średnią europejską. Rozwiązaniu tego problemu służyło referendum, które odbyło się w roku 1994. Nie zastanawiano się jednak, czy budować obwodnicę przez jeden z rezerwatów przyrody. Ludzie aż tak bardzo się od siebie nie różnią, więc prawdopodobnie, tak jak w przypadku Rospudy i Augustowa, jego wynik byłby przesądzony w zależności od tego, w jakiej skali przeprowadzono by głosowanie. Szwajcarzy widząc, że budowa autostrad – oprócz wygody dla cudzoziemców i różnych uciążliwości dla nich samych – żadnych problemów na dłuższą metę nie rozwiązała, a nowe drogi generują coraz większy, narastający z roku na rok ruch samochodowy, postanowili sprawę rozwiązać raz, ale skutecznie. W referendum, o którym mowa zdecydowali się na zmianę całej dotychczasowej polityki transportowej, czyli na to, co od roku 1996 określamy w Polsce hasłem „Tiry na tory”. Zwolennicy tej opcji odnieśli zwycięstwo i choć lobby autostradowe kilka lat potem – także przez referendum – próbowało obalić wyniki głosowania z roku 1994, to jednak obywatele ponownie wybrali kolej. W wyniku głosowania sprzed 13 lat Szwajcarzy zapisali nie gdzie indziej tylko w Konstytucji takie stwierdzenia:

Artykuł 84


(1) Konfederacja chroni regiony alpejskie przed negatywnymi skutkami transportu tranzytowego. Konfederacja ogranicza uciążliwości spowodowane przez ruch tranzytowy, tak aby nie przynosiły one uszczerbku ludziom, zwierzętom, roślinom, a także ich środowisku życia.

(2) Transport towarowy przez Alpy szwajcarskie będzie odbywać się koleją. Rząd Federalny podejmie w tym celu konieczne kroki. Wyjątki od tej zasady możliwe są tylko wtedy, gdy jest to nieuniknione. Muszą one być określone w ustawie.

(3) Przepustowość dróg tranzytowych w regionach alpejskich nie może być zwiększona, za wyjątkiem obwodnic, które mają zmniejszyć uciążliwość ruchu tranzytowego w miastach i wioskach.

Artykuł 85

(1) Federacja ma prawo nałożyć na ruch ciężkich pojazdów towarowych opłatę proporcjonalną do powodowanych kosztów, o ile koszty, jakie ponosi na skutek tego ruchu społeczeństwo, nie są pokryte przez inne świadczenia.

(2) Wpływy z tych opłat będą przeznaczone na pokrycie strat powstałych w wyniku ruchu drogowego.

(3) Kantony otrzymują część wpływów z tych opłat. Ich wielkość zależy od wpływu, jaki mają one na sytuację w regionach górskich i trudno dostępnych.

Często w dyskusjach z przedstawicielami drogowców można usłyszeć, że przecież Szwajcarzy najpierw wybudowali autostrady, więc my też powinniśmy je zbudować, a potem może próbować unowocześniać kolej. To trochę tak jakbyśmy mieli koniecznie fundować sobie wszystkie plagi i problemy, które nas kiedyś ominęły, a dopiero później wykorzystywać dawno znane i o wiele tańsze recepty na ich usunięcie. Takie podejście nie tylko zahacza o śmieszność, ale skazuje Polskę niemal automatycznie na wieczną drugorzędność i cywilizacyjne zacofanie. Bo system transportu to jeden z najważniejszych wyznaczników rozwoju kraju. Autostrady zbudowano nawet na afrykańskich pustyniach, natomiast sprawny transport publiczny i kolejowy jest udziałem tylko najbardziej cywilizowanych krajów.

Inny częsty argument to stwierdzenie, że Szwajcarzy mogą sobie pozwolić na takie fanaberie jak inwestycje kolejowe, ponieważ są bogaci. Tymczasem na przykładzie polityki transportowej widać, że jest dokładnie odwrotnie. Szwajcarzy są bogaci właśnie dlatego, że trzeźwo myślą, a niemal cały program „Tiry na tory” jest tam finansowany przez opłaty pobierane od kierowców ciężarówek, w tym w dużej mierze (około 20%) od kierowców zagranicznych, którzy w efekcie oprócz spalin zostawiają w tym kraju pieniądze. Te pieniądze z kolei pozwalają na zbudowanie infrastruktury kolejowej, odciążającej drogi i poprawiającej stan środowiska, w którym żyją gospodarze. W ten sposób stworzono samonapędzający się mechanizm stymulujący zmiany w dobrym kierunku – opłaty za ciężarówki są coraz większe, więc coraz więcej środków idzie na inwestycje kolejowe i coraz bardziej wzrasta ilość towarów przewożonych po torach, w konsekwencji koleje są coraz bardziej rentowne. W Polsce działa mechanizm przeciwny, wzorowany na USA. Podatki w cenie benzyny poprzez fundusz drogowy napędzają budowę autostrad, te z kolei wywołują coś, co w języku specjalistów określa się jako ruch wzbudzony i tak dalej, aż do totalnej betonizacji i zakorkowania kraju. Nie na darmo narodem, który spędza najwięcej czasu w samochodzie są Amerykanie. Niektóre wyliczenia pokazują, że czas stracony w ten sposób w USA pokrywa się z brakującymi Amerykanom kilkoma tygodniami urlopu rocznie w porównaniu do cywilizowanych krajów europejskich.


Szwajcarzy zadbali o to, by zarówno cele jak i działanie całego mechanizmu zostały jasno określone w ustawach. Dlatego w części tymczasowej konstytucji, w artykule 196 zapisano, że „Dla sfinansowania najważniejszych programów kolejowych, Rząd federalny ma prawo:

A. Użyć całych wpływów z opłat za pojazdy ciężarowe aż do momentu, kiedy wprowadzone zostaną opłaty uzależnione od mocy silnika i zużycia paliwa według artykułu 85 i może w tym celu je zwiększyć o 100% lub więcej

B. Użyć nie więcej niż dwie trzecie podatku, o którym mowa w artykule 85

C. Użyć podatków na paliwa określonych w artykule 86 na pokrycie 25% kosztów nowych połączeń transalpejskich”.

Jeszcze bardziej jednoznacznie działanie całego mechanizmu określa ustawa federalna z 19 grudnia 1997:

„Pobieranie opłat od przewozu samochodami ciężarowymi ma na celu pokrycie długofalowych kosztów infrastruktury i kosztów ponoszonych przez społeczności lokalne w wyniku ruchu pojazdów w takim zakresie, w jakim takie koszty nie są wyrównywane przez inne świadczenia i opłaty. Wprowadzenie tej opłaty ma również na celu pomoc w poprawie ramowych warunków dla kolei na rynku transportowym oraz skierowanie większej ilości towarów na kolej”.

Opłaty, o których mowa, wprowadzono od 1 stycznia 2001 r. dla wszystkich ciężarówek o wadze powyżej 3,5 tony. Początkowo wynosiły one ok. 36 euro za 100 kilometrów. Od 1 stycznia 2005 r. opłaty te wzrosły o 50%, a planuje się, że w 2008 roku 40-tonowy tir za przejechanie 300 km będzie płacić 225 euro. Pieniądze z tego tytułu przeznaczone są w 2/3 na modernizację infrastruktury kolejowej (800 milionów franków rocznie) oraz na rozwój transportu kombinowanego (ok. 200 milionów franków rocznie), natomiast 1/3 zostaje użyta na poprawę stanu dróg lokalnych. Dla porównania, w Polsce na program „Tiry na tory” w 2007 roku planuje się przeznaczyć 50 milionów złotych, tj. około 20 milionów franków szwajcarskich.

W Szwajcarii od momentu wprowadzenia opłat ilość ciężarówek przejeżdżających przez Alpy zmniejszyła się o 10%, choć przedtem rosła z roku na rok. Wyraźnie wzrósł także udział transportu kombinowanego w całości przewozów oraz w liczbach bezwzględnych.

Unia Europejska, która w poprzednich latach wywierała naciski na złagodzenie szwajcarskich przepisów, sama w końcu uznała słuszność tego kierunku działań, co znalazło wyraz w przyjętej w ubiegłym roku dyrektywie o eurowinietach. Zezwala ona poszczególnym krajom na wprowadzenie dla tirów opłat pokrywających w całości koszty zewnętrzne transportu drogowego. W Polsce, według oficjalnych dokumentów ministerstwa transportu, koszty te stanowią około 10% PKB, inne badania mówią o 14%. W styczniu 2007 r. brytyjski minister odpowiedzialny za transport przyjechał do Szwajcarii, by – jak powiedział – uczyć się na dobrych doświadczeniach konfederacji. A może by tak pojechali tam minister Polaczek i premier Kaczyński?

Ten ostatni niestety często utożsamia rozwój cywilizacyjny z budową autostrad. Takie stwierdzenia znalazły się nawet w jego exposé. Jednak o prawdziwym dystansie cywilizacyjnym i kulturowym, który dzieli Polskę od Szwajcarii, świadczy sposób, w jaki Moritz Leuenberger, były szef szwajcarskiego departamentu ds. środowiska, transportu, energii i komunikacji, a potem prezydent tego kraju, wypowiada się o stowarzyszeniu obywatelskim Alpen-Initiative, które od lat walczy o bardziej proekologiczna politykę transportową: „Stowarzyszenie Alpen-Initiative przysparza ciągłych zmartwień kreatorom szwajcarskiej polityki transportowej. Wytrwale popędza nas do pracy, aby nikt nie zapominał o nakazie przenoszenia tranzytu na szyny oraz aby przełom zapoczątkowany w 1994 roku przez stowarzyszenie nie stracił na aktualności. Cie

rń wbity prosto w politykę transportową tkwi i bezustannie daje o sobie znać. Czasem pojawia się »zakażenie«, gdy Alpen-Initiative nie chce zaakceptować pierwszych owoców naszej polityki i rzuca je lekceważąco na pożarcie przeciwnikom reformy transportu. Zwiększenie udziału transportu kolejowego w przewozie towarów pokazuje, że promowane przez stowarzyszenie idee zyskują na znaczeniu. Stowarzyszenie nie przestaje przypominać nam o swoim cierniu, byśmy w odpowiednim czasie mogli zbierać plony swoich decyzji. Bez tego ciągłego nacisku z ich strony pewnie nigdy nie przekonalibyśmy się o zaletach transportu kombinowanego”.

Jakże różnią się te eleganckie, pełne skromności i kurtuazji słowa najwyższego krajowego urzędnika od uprawianego przez Jarosława Kaczyńskiego i jego ministrów sugerowania obrońcom przyrody niskich pobudek, opowieści o „skansenie”, na jaki rzekomo skazuje nasz kraj program Natura 2000, wiary w rozwój przez asfaltowanie, w spisek Unii Europejskiej, demagogicznych oskarżeń o ochronę przyrody kosztem ludzi, nie mówiąc o nakazie policyjnej inwigilacji obywatelskich stowarzyszeń chroniących przyrodę. Uprawiane przez polskie władze i urzędników Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad szczucie lokalnej społeczności na obrońców przyrody też mogłoby w Szwajcarii wywołać nie tylko niesmak, ale i oburzenie. Tiry nie biorą się przecież w Augustowie z nieba, ale z konkretnej polityki transportowej. Warto jednak pamiętać, że w Szwajcarii dobrze widziane jest, gdy prezydent dojeżdża do pracy transportem zbiorowym i płaci za to z prywatnej kieszeni. Gdyby powstał cień podejrzenia, że tamtejszy minister środowiska ustalał trasę autostrady w zależności od położenia własnej posiadłości, to prawdopodobnie otrzymałby on dożywotni zakaz zbliżania się do urzędó

w publicznych. Choć gwoli historycznej ścisłości trzeba w tym miejscu dodać, iż w początku lat 80-tych miał miejsce w Szwajcarii szeroko komentowany przypadek, gdy budowę trasy komunikacyjnej przesunięto na życzenie prywatnego właściciela. Zrobiono to jednak za jego prywatne pieniądze i nie kosztem sąsiadów czy środowiska. Chodziło o szwajcarską posiadłość zairskiego dyktatora Mobutu Sese Seko…

Nie wiem, czy w Polsce dojdzie do takiego referendum jak w Szwajcarii. Z uwagi na inną tradycję polityczną bardziej uzasadnione byłoby chyba oczekiwanie takich działań od polskich władz. Z moich, także krakowskich, obserwacji wynika jednak, że jak dotąd, gdy chodzi o ochronę przyrody, to najbardziej skutecznym w polskich realiach środkiem jest budowanie na granicy obszarów chronionych willi znanych polityków i biznesmenów. Jednak tylko takich, których już nikt nie przeskoczy i to na kilka pokoleń naprzód. Bo chociaż rozwój to fajna rzecz, ale najlepiej u innych, podczas gdy samemu najmilej żyje się w – jak to pogardliwie mówią polscy światowcy-rozwojowcy – „skansenie”. Może dzięki temu nie zabuduje się w Krakowie Lasku Wolskiego czy nie zbuduje willi na samym szczycie Kopca Kościuszki. Jednak takich problemów jak ten w Augustowie to nie rozwiąże. Bo skansen skansenowi nierówny, a różnica między Polską a Szwajcarią polega na tym, że tam trzeźwe, pozbawione kompleksów i megalomanii myślenie ma miejsce w skali kraju, podczas gdy w Polsce horyzont intelektualno-emocjonalny obecnych elit, ale i kształtowanej przez kiepskie media opinii publicznej, wyznacza płot własnego ogrodu, posada szwagra i parę gazetowych mądrości w głowie, w rodzaju tej, że „autostrady muszą być”, jak uzasadniała kiedyś swój kuriozalny wyrok pani sędzia z NSA. I tylko pech sprawił, że nad Rospudą, jak to na bagnach bywa, jest dużo komarów, więc prominenci rezydencje mają gdzie indziej. Olaf Swolkień


 

Poprzednie felietony tego autora znajdziesz
http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&catid=&topic=1

Rail Baltica lepsza od obwodnicy


http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=7254
 

Dodano: niedziela, 25 lutego 2007 – 16:03

Nad doliną Rospudy walka w obronie polskiej przyrody przed polskim barbarzyństwem i bezmyślnością nabiera rumieńców. (…) Parę dni temu oglądałem reportaż w telewizji Trwam pod dumnym tytułem: „Po stronie prawdy”. Dochodzenie do prawdy według tej ponoć jedynej polskiej i katolickiej stacji wyglądało mniej więcej tak. Najpierw dano 5 minut na wypowiedzenie swoich racji na filmie obrońcom przyrody, potem przez 55 minut trwał zmasowany atak przedstawicieli lokalnej administracji i lokalnej społeczności. Znany mi skądinąd Wojciech Baturo głosił nawet, że te zdjęcia co to je pokazują w „Gazecie Wyborczej” to wielka lipa, bo są robione z lotu ptaka i żeby je zrobić trzeba latać helikopterem, a jak się lata to dopiero się szkodzi przyrodzie, a tak naprawdę to takich widoków tam nie ma.

W czasie trwania reportażu prowadzący ojciec Piotr co chwila mówił, że jak my tu teraz rozmawiamy, to za naszymi plecami trwa intensywny ruch tirów i ludzie cały czas cierpią. I rzeczywiście, co pewien czas kamera pokazywała, jak przechodnie polskim zwyczajem podbiegają na przejściu przy sławnym rondzie i slalomem wymijają ciężarówki, które nawet nie raczą się zatrzymać. Co ciekawe, nie wywołało to wśród prowadzących ten program nasuwającego się od razu pytania, dlaczego na tym przejściu nie ma świateł czy choćby policji. Nikt z poszukiwaczy prawdy spod znaku telewizji Trwam nie wpadł też na pomysł, żeby zastanowić się, dlaczego wśród polskich ofiar wypadków drogowych piesi i rowerzyści stanowią 43%, a w całej Unii Europejskiej średnia wynosi 23%. Dlaczego te same ciężarówki notorycznie i bezkarnie łamią wszelkie przepisy w Polsce, a gdy tylko przekroczą granicę litewską, to jadą zgodnie z przepisami i o 30 kilometrów na godzinę wolniej. Dlaczego w niezależnych badaniach jesteśmy wymieniani jako kraj, gdzie skuteczność działania policji drogowej jest najniższa na kontynencie. Natomiast mówił o tym przekonująco jeden z uczestników krakowskiej manifestacji, częsty bywalec tamtych rejonów. Otóż po polskiej stronie granicy policji niemal nie uświadczysz, a jak już jest, to zamiast mandatu wystarczy dać około 100 złotych łapówki. Natomiast gdy minął granicę litewską i jadąc pustą szosą w nocy, wśród lasów przekroczył szybkość o 10 kilometrów, to jak spod ziemi wyłonili się policjanci litewscy. Pytani, po co stoją przy takim małym ruchu, w nocy i na pustej szosie, odpowiedzieli, że po to, aby łapać i karać mandatami takich jak on.

Na internetowej stronie „Tiry na tory” jej autorzy skrupulatnie zbierają opisy wypadków powodowanych przez tiry i protestów mieszkańców przeciw… No właśnie, niemal połowa z nich jest przeciw budowie obwodnic, które z reguły oznaczają to samo, co w Krakowie – po krótkim okresie ulgi ruch jest na starej drodze taki, jaki był, a oprócz tego kolejne osiedla pokryte są betonem, hałasem, spalinami. I to właśnie mieszkańcy tych dzielnic czy małych miejscowości, gdzie dotychczas było cicho, protestują przeciwko wyrzucaniu śmieci, czyli efektów złej polityki transportowej, za kolejny podmiejski płot.

Charakterystyczny jest tu przykład moich rodzinnych Gliwic, gdzie problemy podobne do tych z jakimi boryka się Augustów miała rozwiązać autostrada A4. Oczywiście nie rozwiązała, tiry jak jeździły przez centrum miasta, tak jeżdżą, mieszkańcy nadal protestują, i jak to zwykle w Polsce wszyscy są bezradni. Natomiast władze miasta chcą przeciąć centrum kolejną drogą szybkiego ruchu, bo Unia daje na to pieniądze. To, że obok płynie przypominająca bardziej ściek niż rzekę Kłodnica, na której oczyszczenie Unia też dałaby pieniądze, nikogo nie interesuje. Nie twierdzę, że nigdzie nie trzeba budować obwodnic, czasem, zwłaszcza w małych miejscowościach, są one konieczne, ale wcale nie zawsze budowa obwodnicy oznacza jakąś radykalną poprawę sytuacji na dawnej trasie. Na budowę obwodnicy Augustowa zaplanowano jak dotąd pół miliarda złotych, choć inne oferty były o kilkaset milionów droższe, ale przecież nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli potentat, który wygrał przetarg będzie w czasie budowy mieć kłopoty, to państwo, czyli podatnicy dołożą. Na pierwszy w Polsce program „Tiry na tory” w skali całego kraju przeznaczono w tym roku 50 milionów złotych, czyli 1/10 tego, co na obwodnicę jednego miaste

czka. W najnowszym tygodniku „Przegląd” można tymczasem przeczytać, że budowa trasy kolejowej Rail Baltica od Białegostoku do Kowna kosztowałaby około 2,2 miliardów złotych, ale Unia mogłaby sfinansować do 85% całości, bo od lat to właśnie Rail Baltica jest zapisana jako jeden z unijnych priorytetów. A zatem na polskiego i litewskiego podatnika łącznie przypadłoby z tej sumy 15%, a więc zaledwie 330 milionów. Krótko mówiąc, to, co rozwiązałoby problem nie dwóch miast, ale całej trasy i nie zniszczyłoby przyrody, jest tańsze niż budowa jednej obwodnicy przez najcenniejsze przyrodniczo miejsca, nie mówiąc o karach, jakie raczej na pewno nałoży na polskich podatników Unia. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Rail Baltica mogłaby zostać zbudowana szybciej, nie mówiąc o innych korzyściach, jak choćby ta, że z Warszawy do Wilna jeździlibyśmy w 3 godziny.

Oczywiście powie ktoś, że nie można zagwarantować, iż kierowcy tirów zechcą wozić ładunki platformami kolejowymi. Otóż można. Uchwalona w 2006 r. dyrektywa Unii Europejskiej upoważnia już dzisiaj do nakładania na towarowy transport drogowy takich opłat, które pokrywają 100% kosztów zewnętrznych. Tymczasem według raportu Unii Europejskiej TERM 2005 (EEA Report No 3/2006 European Environment Agency, str. 31 i 52) Polska jest pod względem włączania kosztów zewnętrznych do opłat za benzynę i korzystanie z dróg przez tiry ostatnia w Europie (mogłyby one wzrosnąć o około 300%). Jest natomiast na drugim miejscu jeśli chodzi o wysokość stawek ze transport kolejowy. I tylko ktoś, kto wierzy, w teorię małego Jasia, że na tym świecie wszystko dzieje się przez przypadek, może twierdzić, że wpływy lobby autostradowego to spiskowa teoria dziejów. Poza tym jest jeszcze prawo i środki administracyjne, jest – a może raczej kiedyś będzie – polska policja z prawdziwego zdarzenia, nie biorąca łapówek, ale dająca mandaty. (…) Protestujących wspierają potężne media, jest za nimi Komisja Europejska i spora część krajowej opinii publicznej, zmiany klimatyczne zaczynają być widoczne nawet dla tych, którzy nie wychodzą z klimatyzowanych wnętrz, dlatego szkoda by było, gdyby cała ta spora mobilizacja i poświęcenie nie zostały zmienione w jakiś sukces bardziej długofalowy. Paradoksalnie, jestem przekonany, że gdyby rozwiązywanie problemu z

acząć od Rail Baltica i zmiany stawek dla różnych rodzajów transportu w całej Polsce oraz programu doraźnych działań, takich jak choćby światła i kładki dla pieszych czy paru uczciwych policjantów w newralgicznych punktach miasta, to mieszkańcy Augustowa odczuliby ulgę szybciej niż w przypadku obwodnicy. W dodatku mieliby nadal w okolicy coś pięknego, czego nie ma już nigdzie indziej i czego wartość będzie rosła, a przede wszystkim zasłynęliby w Polsce jako ci, którzy pierwsi odważyli się być rozumni. A jeżeli Jarosław Kaczyński szczerze uważa, że lokalna społeczność ma prawo decydować w sprawach dotyczących finansów całej Polski, to można by zaproponować lokalne referendum nad zakazem tranzytu ciężarówek przez to miasto i przymus ładowania ich na platformy kolejowe. Albo na temat zamknięcia dla tirów przejścia w Budzisku. I niech to będzie referendum tylko na Podlasiu albo nawet w samym Augustowie. Jestem za.

Wiem, że to rozwiązanie trudniejsze do przeprowadzenia – trudniejsze, bo lobby autostradowe naprawdę istnieje, a na budowę autostrad wydaje się w Polsce co roku około 10 miliardów złotych, a jeśli się wydaje, to ktoś ten podarunek z budżetu dostaje i z niego nieźle żyje. Ale by nawiązać do klasyka – nie można zmienić warunków i politycznych realiów bez konsekwentnego demaskowania iluzji, które je chronią. Tiry i polityka transportowa nie są jakimś prawem natury, niczym przypływ morza czy pory roku. Są tą częścią rzeczywistości, która zależy od ludzi. Paradoksalnie, także dlatego trudno jest ją zmienić, bo ludzie mają interesy. (…)


 

 


WEGETARIANIZM BEZ MIĘSA I WSZYSTKICH CHORÓB: o 95% mniej raka o 99% MNIEJ CHORÓB SERCA, – dane z najszacowniejszego pisma medycznego „British Medical Journal” =wyniki z 13 lat badań stanu zdrowia 11 tys. osób- wegetarian. Badania nazwane „Studiami Oksfordzkimi”, określiły pozytywne konsekwencje zdrowotne diety wegetariańskiej. BEZ CHORÓB ŻOŁĄDKA MIAŻDZYC ZAWAŁU, WYLEWU CUKRZYCY 90% ZATRUĆ OTYŁOŚCI BSE (SZALONE KROWY) PTASIEJ GRYPY, SARS, PRYSZCZYCY (ŚWINIE) PASOŻYTÓW=

Cywilizacja oparta na miesie hodowli i zabijaniu jest skazana na zagładę jak dinozaury które zniszczyły wszystkie rośliny co zmieniło klimat i spowodowało epokę lodowcowa. Mięso to zmiany klimatu głód zanieczyszczenie wody erozja gleby epidemie BSE Ptasiej Grypy itp.
JEDZENIE MIĘSA TO UZALEZNIENIE JAK NARKOTYKI PAPIEROSY ALKOHOL TZREBA SIE ODZWYCZAIC PARE MIESIECY:) JEDZ SOJE KASZE RYZ MAKARONY FASOLE GROCH ITD.
SŁAWNI WEGETARIANIE:Pamela Anderson, Briggite Bardot, Kate Winslet, Tina Turner, Kim Basinger+ Dustin Hoffman, Bryan Adams, David Duchowny, Moby, Bono(U2), Leonard Cohen, Bob Dylan, John Cage, Johny Rotten, Beastie Boys, JaRule, KRS-One, RZA, Bruce Lee…Jezus, Platon, Sokrates, Leonardo Da Vinci, Newton, Darwin, Einstein, Edison, Tesla, Kafka, Tołstoj,Wolter, Ghandi, Twain, Rifkin
LEKARZE, APTEKARZE, KONCERNY MEDYCZNE ZAMIAST LECZYĆ WPĘDZAJĄ DLA ZYSKU W CHOROBY,KOSZTOWNE TERAPIE, LEKI, BADANIA. “LECZĄC” JEDNĄ CHOROBĘ WPĘDZAJĄ W JESZCZE GORSZE. SYMBOLEM JEST BYŁY MINISTER ZDROWIA Z PIS RELIGA- NAŁOGOWY PALACZ PAPIEROSÓW – ZAMIAST PRZESTAĆ PALIĆ OFERUJE PRZESZCZEP SERCA (EKSPERYMENTOWANO NAWET Z ZASTAWKAMI SERCA OD ŚWIŃ WSZCZEPIANYCH LUDZIOM).

LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ CHOROBOM ZAMIAST BEZSKUTECZNIE ŁAGODZIC SKUTKI !

W CHINACH LEKARZ DOSTAJE PIENIĄDZE TAK DŁUGO,JAK LUDZIE KTÓRYMI SIĘ OPIEKUJE SA ZDROWI,JAK ZACHORUJĄ PRZESTAJE MU SIĘ PŁACIĆ, BO JEST NIEKOMPETENTNY I NIESKUTECZNY, A LEKARZY CESARZA NAWET W TAKIM PRZYPADKU ZABIJANO!

LEKARZOM NIE ZALEŻY NA TYM BY JAK NAJSZYBCIEJ I NAJTANIEJ POMÓC, BĘDĄ KRĘCIĆ I PRZEWLEKAĆ CHOROBĘ, BY WYCISNĄĆ Z FRAJERÓW JAK NAJWIĘCEJ PIENIĘDZY.

ZA KILKA LAT Z DZISIEJSZEJ “MEDYCYNY” BĘDZIEMY SIĘ ŚMIALI TAK JAK Z ŚREDNIOWIECZNEGO SPUSZCZANIA KRWI, PIJAWEK CZY PICIA GORĄCEJ RTĘCI.

GDYBY NIE MIĘSO,PAPIEROSY,ALKOHOL LEKARZE STRACILIBY ZYSKI Z WIECZNIE CHORYCH PACJENTÓW.


WEGETARIANIZM: PORZUCENIE MIĘSA, PAPIEROSOW,ALKOHOLU = NAJZDROWSZE ŻYCIE! MIĘSO TO WSZYSTKIE CHOROBY, NAJLEPIEJ NIE CHOROWAĆ = LEPIEJ ZYĆ ZDROWO I NIE CHOROWAĆ, ZAPOBIEGAĆ NIŻ BEZSKUTECZNIE SIĘ LECZYĆ = CZY TO NIE ZNAK BY PRZESTAĆ JEŚĆ MIĘSO?

LEONARDO DA VINCI-WEGETARIANIN „WYRZEKŁEM SIĘ MIĘSA-PRZYJDZIE CZAS,I LUDZIE BĘDĄ PATRZEĆ NA MORDERCĘ ZWIERZĄT TAK JAK NA MORDERCĘ LUDZI.”

NIE MOŻNA BYĆ ZDROWYM (TAKŻE PSYCHICZNIE) ZABIJAJĄC I CODZIENNIE OGLĄDAJĄC ZWŁOKI NA TALERZU. MIĘSO WZMAGA AGRESJE POWODUJE DEPRESJE ZŁE SAMOPOCZUCIE ANOREKSJE BULIMIĘ I KRZYWDA I ZŁO WYRZĄDZANE ZWIERZĘTOM POWRACA DO SPRAWCY STĄD ALKOHOLIZMY NIESZCZĘŚCIA ITP. DOTYKAJĄCE MIĘSOŻERCÓW – CHOROBY DUSZY I KRZYCZĄCE Z BÓLEM ZABITYCH ZWIERZĄT SUMIENIE


  • RSS